Aktionen

Remont mieszkania od pomysłu do realizacji

Aus Stadtwiki Strausberg

Korytarz w bloku to często wąski tunel, ale da się go urządzić stylowo. Postawiłam na wąski stolik z metalową konstrukcją zamiast masywnego konsole. Nad nim lustro w postarzanej ramie i kilka haczyków na kurtki. Pufa z tapicerką welurową w kolorze granatu służy jako siedzisko przy zakładaniu butów, a w środku ma schowek na czapki i szaliki. Na podłodze położyłam chodnik z juty, który dodaje tekstury i maskuje zabrudzenia. Dzięki meblom loftowym nawet tak mała przestrzeń zyskała charakter. Stalowe dodatki, takie jak lampa z kloszem w stylu factory czy skrzynka na listy z blachy, dopełniają całości. To dowód na to, że industrialny styl nie wymaga wielkich metrów, a jedynie odrobiny wyobraźni i konsekwencji w doborze elementów.

W łazience loft też ma rację bytu. Zamiast typowej szafki pod umywalką zamontowałam blat z litego drewna na stalowych nogach, a pod nim wiklinowe kosze na ręczniki. Lustro bez ramy z oświetleniem LED to praktyczne rozwiązanie. Płytki imitujące cegłę na jednej ścianie przełamują biel pozostałych powierzchni. Wanna wolnostojąca na nóżkach to marzenie, ale w bloku często brak na nią miejsca, więc postawiłam na prysznic z deszczownicą i szklaną kabiną. Meble loftowe w łazience to przede wszystkim dodatki stalowy wieszak na ręczniki, mydelniczka z blachy i matowa bateria w kolorze czerni. To detale robią różnicę, a przy ograniczonym budżecie można je znaleźć w second handach lub na wyprzedażach.

Kuchnia w loftowym stylu to osobna historia. Zamiast górnych szafek wiszących postawiłam na otwarte półki z metalowych rur i desek z odzysku. Trzeba jednak pamiętać, że to wymaga dyscypliny naczynia muszą być ładne, bo są na widoku. Garnki z miedzianym dnem i ceramiczne misy z second handu tworzą niesamowity klimat. Dolne szafki zamówiłam na wymiar z frontami z płyty w kolorze betonu, które łatwo się czyści. Blat z litego dębu z widocznymi słojami kontrastuje z industrialną zabudową. Do tego taboret z rowerowym siodełkiem zamiast siedziska i kran w stylu factory. To wszystko meble loftowe, które nie są jednolite, ale tworzą spójną całość.

Największym wyzwaniem w każdym remoncie kuchni jest logistyka – gdzie gotować przez te dwa czy trzy tygodnie? Ja ustawiłam tymczasową kuchnię w salonie: jednopalnikową kuchenkę indukcyjną, mały zlewozmywak podłączony do węża ogrodowego i lodówkę turystyczną. Brzmi jak obozowanie, ale to ratuje zdrowie psychiczne. Pamiętaj, że bez dostępu do wody i prądu nie ugotujesz nawet herbaty. Warto też zamówić pizzę na zapas i przygotować się na jedzenie dań jednogarnkowych. Kolejna rzecz, o której mało kto mówi, to kurz. Nie wierz, że da się go uniknąć – będzie wszędzie, w każdym zakamarku, na twoich książkach i w łóżku. Kup dobre folie malarskie i zaklej drzwi do reszty mieszkania taśmą. Ja użyłam zwykłej, ale i tak po tygodniu miałam pył na parapecie w sypialni. Lepiej przesadzić z zabezpieczeniami niż potem szorować każdy mebel.

Jeśli chodzi o materac piankowy, który mam w sypialni gościnnej, obrazy na ścianę nad nim muszą być lekkie. Pianka jest miękka i sprężysta, a ja nie chcę ryzykować, że coś spadnie na śpiącą osobę. Wybrałam lekkie panele w ramkach z pianki poliuretanowej – ważą prawie nic, a wyglądają jak prawdziwe płótna. Do tego mechanizm DL w rozkładanej sofie w salonie pozwala mi szybko zmienić aranżację, ale grafiki nad nią są stałe – postawiłam na wielkoformatowe zdjęcie natury, które uspokaja i nie nudzi się po latach. Pamiętajcie, że dekorowanie to proces, a nie jednorazowy zakup.

Pamiętam, jak znajoma narzekała, że jej salon wygląda jak poczekalnia. Miała tam wersalka, która była wygodna, ale strasznie toporna. Zmieniłyśmy wszystko – nowa tapicerka welurowa w butelkowej zieleni odmieniła charakter mebla. Na ścianie nad nią powiesiłyśmy tryptyk z motywem roślinnym. Te trzy panele świetnie wypełniły pustą przestrzeń i dodały wnętrzu głębi. Do dziś uważam, że obrazy na ścianę w formie tryptyku to jeden z najlepszych wynalazków dla długich, pustych ścian. Nie trzeba martwić się o symetrię, bo całość jest już zaprojektowana. Ważne tylko, żeby odstępy między panelami były równe – u nas sprawdziły się trzy centymetry.

Mam też doświadczenie z kuchnią, która często bywa pomijana przy dekorowaniu ścian. U siebie powiesiłam jeden olejny obraz z martwą naturą nad blatem roboczym. Wybrałam go celowo – miał przygaszone, ziemiste barwy, które nie odciągają uwagi od gotowania, ale dodają wnętrzu charakteru. Obrazy na ścianę w kuchni muszą być odporne na wilgoć i tłuszcz, więc wybierajcie reprodukcje na płótnie lub w szkle – koniecznie z szybą. Unikajcie pastelowych ram, bo szybko się brudzą. Ja postawiłam na ciemne drewno, które maskuje zabrudzenia i pasuje do stelaza listwowego, jaki mam w szafkach pod oknem.